wrzesień 2nd, 2008
Było nie było Rzym nie żyje starożytnością. Wręcz przeciwnie ? tę sferę doznań pozostawia się tu przyjezdnym i całemu, gigantycznemu przemysłowi turystycznemu, który wyrósł na ruinach Imperium. Można sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie z legionistą przebierańcem pod Koloseum, albo wraz z wielobarwnym tłumem wrzucić monetę do fontanny. Można też odkrywać Rzym, w którym dziś żyją sami rzymianie. Po Rzymie trudno się poruszać samochodem. Traffico, czyli ruch uliczny jest nie tylko ogromny, ale też nieprzewidywalny. Rzymianie jeżdżą tak, jak pozwala na to sytuacja, do tego mocno naginając wszelkie zasady do potrzeb chwili. Komu wydaje się że jazda po Warszawie jest czymś wyjątkowym, powinien sprawdzić swoje umiejętności w Rzymie. Również sztuka kreatywnego parkowania jest tam rozwinięta znacznie bardziej niż w innych znanych metropoliach. Na szczęście stare miasto jest niemal wyłączone z ruchu, a w dniach, kiedy poziom spalin w powietrzu niepokojąco rośnie, jeżdżą na zmianę samochody z parzystymi lub nieparzystymi numerami na tablicach rejestracyjnych. Miłość rzymian do samochodów może się równać co najwyżej z ich fascynacją sportem. Niezwykły jest widok wyludnionych ulic Rzymu podczas piłkarskich derby Romy i Lacio.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 2nd, 2008
Wieczne Miasto ma uzasadnioną manię wielkości: niemal 3 tysiące lat historii, cel wszystkich dróg, tysiące euro lądujące w Fontannie di Trevi, bo każdy chce tu wrócić? A zaczęło się skromnie: od bliźniąt płynących w kosztu wodami Tybru. Legenda mówi, że Romulus i Remus byli dziećmi boga Marsa i jego kapłanki. Ponieważ Sylwia Rei ? ponoć pochodząca od Eneasza, który po upadku Troi znalazł swe miejsce w dzisiejszej Italii ? złamała tym samym śluby czystości, dzieci skazano na pewną śmierć, oddając je rzece. Ta jednak wyrzuciła je na brzeg u stóp palatyńskiego wzgórza, gdzie zaopiekowała się nimi i wykarmiła własnym mlekiem wilczyca. Bracia nie dożyli starości w zgodzie ? Romulus zabił Remusa, a od imienia tego pierwszego nazwano miast ? Toma. Tyle mói legenda? Miasto Romulusa szybko rozrosło się na sąsiednie wzgórza. W 500 lat po wydarzeniach z legendy Rzym stał się centrum znanego wówczas świata. Aby ułatwić sobie podbój, Rzymianie budowali istniejące do dziś drogi. Oczywiście wszystkie zbiegały się w stolicy, stąd powiedzenie, które przetrwało znacznie dłużej niż świetność imperium. Wieczne Miasto trwa od wieków pośrodku Półwyspu Apenińskiego i kusi każdego, kto zechce na własne oczy zobaczyć największe na świecie muzeum na otwartym powietrzu, kto zapragnie przejść się tymi samymi drogami, co rzymscy patrycjusze, filozofowie, wojskowi, apostołowie i papieże. Nie sposób powiedzieć ?widziałem już wszystko?, nie mając wspomnień znad Tybru.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 2nd, 2008
Kanada jest pełna niespodzianek. W tym kraju Dalekiej Północy, jak nam się wydaje, uprawia się brzoskwinie, winorośl, a w jednym miejscu rosną nawet kaktusy i pełzają grzechotniki. Tak jest w słonecznej dolinie Okanagen w Kolumbii Brytyjskiej. Rejon ten słynie też z olbrzymich plantacji żeń-szenia, ale to już zasługa emigrantów z Azji. W parkach narodowych, zwłaszcza słynnym Banff, czy Jasper, gdzie turyści są uświadamiani o blisoći natury na każdym kroku, wytworzył się zwyczaj chodzenia po górach z dzwoneczkami. Bynajmniej nie po to, żeby się nie zgubić lecz po to, by odstraszyć czające się rzekomo za każdym załomem skalnym niedźwiedzie. Oczywiście misie nie wchodzą turystom w drogę, o ile ci zachowują się rozsądnie. Jest ich natomiast w Górach Skalistych co niemiara. Kudłata postać potrafi przebiec drogę przed maską samochodu, a nocą na parkingu misie szukają resztek z ludzkich stołów. Parkingi w parkach narodowych są ostoją wszelkiej zwierzyny ? od figlarnych wiewiórek, oposów i szopów praczy, po wielkie jelenie wapiti pasące się na soczystych trawnikach. Najbardziej urokliwe w Banff i Jasper są jeziora i góry. Woda ma tu kolor turkusu, i to tak wyrazisty, że wydaje się nienaturalny. W bezwietrzny dzień w tej tafli odbijają się sylwetki ośnieżonych gór, co czyni te miejsca kwintesencją Gór Skalistych z naszych wyobrażeń ? dzikich, pięknych i majestatycznych.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 2nd, 2008
Kraina pachnąca żywicą, o której barwnie pisał Arkady Fiedler wciąż istnieje, choć są to jedynie tereny na północy kraju, Południe to preria i wyrastające z niej wielkie miasta, od zachodu zamknięta potężnym murem Gór Skalistych. Można przejechać Kanadę od morza do morza i wciąż mieć wrażenie, że wiele z mijanych miejsc jeszcze wczoraj czekało na odkrycie. Droga ucieka za horyzont. Dookoła brak osad w promieniu kilkudziesięciu kilometrów ? a i to zależy od definicji słowa osada, która w Kanadzie bywa jedną ulicą z trzema domami po bokach ? Od kilku godzin widzę kolejne drogowskazy do miasteczka Wawa: 300, 200, 100 km. Po drodze żadnej wioski poza kilkoma stacjami benzynowymi i drogowskazami do indiańskich rezerwatów. Wreszcie Wawa: główna ulica i kilka poprzecznych. Kilkuset mieszkańców. Spodziewałem się nieco większej metropolii.; Można oczywiście wypożyczać kanoe lub kupić rogi łosia (takie dostojne kosztują jednak kilkaset dolarów). Jedyny w mieście bank świadczy usługi na terytorium wielkości kilku naszych województw. Podobnie policja, warsztat samochodowy i pralnia. Na środku stoi wielki pomnik ? gęsi. Na kolejne ślady cywilizacji natkniemy się po następnych kilkuset kilometrach ? na szerokiej prerii Manitoby. Preria zaczyna się nagle. Od tego miejsca jazda autostradą to tylko lekkie ruchy kierownicą na nielicznych zakrętach. Dookoła miliony hektarów pól kukurydzy, pszenicy i słoneczników. Po dwóch dniach jazdy, tuż za Calgary, na horyzoncie wyrastają Góry Skaliste ? ale to już zupełnie inna historia.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 2nd, 2008
Mimo, że wyspa ta nie posiada szerokich, piaszczystych plaż, mimo że nawet żwirowe i kamieniste należą tu do rzadkości, to coraz więcej Polaków, wybiera się właśnie tu, na swój wymarzony urlop. Ten, komu wypoczynek kojarzy się z wylegiwaniem na piasku, niech poszuka innej oferty. Większość wybrzeża Madery, to poszarpane skały i pionowe klify, kojarzące się nieco ze Szkocją czy Irlandią. Mimo to, wyspa jest jednym wielkim europejskim kurortem. Właściwie trudno określić przynależność kontynentalną Madery, leżącej na środku Atlantyku. Do Lizbony jest stąd ok. 1000 km, a do wybrzeży afrykańskich aż o 300 km bliżej. Jeszcze więcej wątpliwości budzi klif Cabo Birao, nazywany przez miejscowych przewodników najwyższym klifem europejskim. Pomimo to, że wyższe są ściany irlandzkie, z pewnością i tak warto tu przyjechać. Sposób pracy mieszkańców Madery niewiele się zmienił od odkrycia wyspy w 1419 roku. Mimo powszechnej mechanizacji, nadal większość prac wykonuje się ręcznie. Do wielu małych poletek położonych w niedostępnych miejscach nie dojedzie bowiem żaden sprzęt rolniczy. W czasie wielkich odkryć geograficznych, wyspa pełniła rolę swego rodzaju spichlerza dla wypraw przemierzających oceany. Najpierw wyspiarze świetnie zarabiali dzięki lasom porastającym Maderę, potem na produkcji trzciny cukrowej, a teraz głównym źródłem dochodów jest turystyka.
Posted in Bez kategorii | No Comments »